• Ida

Dlaczego do jednego tekstu potrzebujemy trzech języków - jak tłumaczymy nasze teksty na bloga



Zauważyliście pewnie, że każdy tekst, który czytacie po polsku, pojawia się na blogu w (prawie) identycznej formie po niemiecku.

Tłumaczenie jest dla nas czasami pewnym wyzwaniem: oczywiście, Isabell i ja znamy trochę język polski, a Ada uczyła się niemieckiego jeszcze w czasach szkolnych. Ale przetłumaczenie kompletnego tekstu, zawierającego idiomy, gry słowne czy inne podobne elementy językowe, rodzi wiele wyzwań. Na szczęście jesteśmy dobrze przygotowanym zespołem!




Opiszemy to na przykładzie: powiedzmy, że przygotowuję wpis na temat polskich i niemieckich chomików domowych (to naprawdę wstrząsający temat, prawda?!) ;)

Następnie tłumaczę ten wpis na język polski w miarę moich możliwości (aplikacja językowa DPJW lub deepl.com może w tym pomóc). Mam jednak problem z tłumaczeniem fragmentu dotyczącego prawdopodobieństwa osobistego kryzysu chomików niemieckich w klatkach.

Dlatego tekst wędruje do Ady, naszej rodowitej Polki. W pierwszym etapie Ada poprawia polską wersję tekstu i następnie wspólnie (po angielsku) weryfikujemy jego poszczególne fragmenty, na przykład ten o idealnej strategii karmienia chomika.

Po przetłumaczeniu całego tekstu, jest on przesyłany do sprawdzenia naszej dwujęzycznej opiekunce Ani oraz Maurycemu, praktykantowi w referacie PR. Ponownie analizują tekst i sprawdzają, czy nie ma w nim błędów.

A potem zamieszczamy ten artykuł w sieci w obu językach, abyście mogli wreszcie dowiedzieć się czegoś o różnych zachowaniach chomików domowych z Polski i Niemiec, bo czeka na niego cały świat!

Oznacza to, że w końcu każdy tekst, nawet jeśli został napisany przez jedną osobę, zostanie przeczytany przez co najmniej cztery, zanim trafi do sieci. Jest to oczywiście czasochłonne, ale chcemy mieć pewność, że wszystko, co piszemy, jest zrozumiałe po polsku i niemiecku.

Niektóre teksty piszemy wspólnie, wtedy tłumaczenie jest oczywiście o wiele łatwiejsze.