• Isabell

I’m sorry, what do you mean? - o życiu za granicą

Updated: Mar 30



Czy znasz to uczucie, gdy jest się na wakacjach za granicą, gdzie większość mieszkańców mówi w zupełnie innym języku? Wyobraź sobie to przez 6 miesięcy i to na dodatek jeszcze w połączeniu z pracą :D.


Życie za granicą bywa trudne, zwłaszcza bez znajomości języka. Na początku cotygodniowe zakupy są raczej zgadywanką, czy na pewno masz śmietanę i czy na pewno kwaśną. Ale szybko uczysz się rozumieć ważne rzeczy. Słowa takie, jak jabłko, jajka, mleko, chleb itp., są teraz wyryte w moim mózgu i nawet jeśli niekoniecznie są zawsze pomocne w życiu codziennym, to przynajmniej są super okazją do ćwiczenia słownictwa. Również zdanie: "Przepraszam, o co ci chodzi?", którym daję do zrozumienia moim rozmówcom, że mam mniej niż ograniczoną znajomość języka polskiego, jest przeze mnie wypowiadane najczęściej. Na szczęście mam swoją dużą bezpieczną przystań, którą jest PNWM. Tutaj prawie wszyscy mówią po niemiecku i zawsze są chętni, aby mnie wysłuchać.

Człowiek rośnie wraz ze swoimi wyzwaniami, a początki życia na własną rękę, w dodatku za granicą, są ogromnym wyzwaniem. Od zarządzania swoimi pieniędzmi, przez robienie prania i utrzymywanie porządku bez ciągłego przypominania przez rodziców, po próby zdrowego odżywiania się – codzienne życie zabiera mi dużo czasu i energii. Każdy kolejny dzień wydaje się krótszy od poprzedniego. Weekend to czas tylko dla mnie. Mieszkanie w miejscu, w którym się pracuje powoduje, że na początku trudno jest się naprawdę wyłączyć i zadbać o swój prywatny czas. Pomaga w tym przypominanie sobie o potrzebie odpoczynku, gdy cała reszta musi poczekać. Jest to tym ważniejsze, gdy jesteś przyzwyczajona do odrabiania lekcji czy uczenia się do testu w niedzielę.


Prawdopodobnie moim największym wyzwaniem jest tutaj poznanie nowych osób. Pandemia spowodowała, że jest to strasznie skomplikowane. Zwykłe sytuacje, które kiedyś dawały szansę na zawarcie znajomości, jak na przykład zapisanie się na wieczorne zajęcia tańca, czy osobiste uczestnictwo w lekcjach polskiego, są teraz niemożliwe. Moje kontakty ograniczają się do kolegów i koleżanek z pracy, kasjerek w supermarkecie i kontaktów telefonicznych z rodziną oraz chłopakiem.


Pomimo wszystkich trudności, jestem naprawdę szczęśliwa, że wykorzystałam tę szansę. Widzę, że rozwijam się każdego dnia i codziennie uczę się o sobie czegoś nowego. Na przykład tego, że bez względu na to, jak bardzo się zmuszam, czytanie prawdopodobnie nigdy nie będzie sprawiało mi przyjemności, że sport pomaga mi rozładować stres, a dumę i zadowolenie daje mi po prostu bycie sobą.