• Isabell

Od wielkanocnych ognisk po halloweenowe imprezy i festiwale uliczne

Updated: May 18


Festyny wiejskie są dla mnie prawdopodobnie jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu wsi. Mam wiele wspomnień z czasów, kiedy spotykałam się z przyjaciółmi ze szkoły, jechaliśmy na festiwal, a potem nocowaliśmy w jednym z naszych domów.

Ale czym właściwie jest festyn wiejski i co czyni go tak wyjątkowym?

Jest to najprościej mówiąc: festiwal, który odbywa się we wsi i jest organizowany przez wieś lub przez pewną część wsi. W naszej wsi, na przykład, większość festynów organizowała straż pożarna. W każdej wsi są oczywiście inne tradycje, ale u nas wyglądało to wtedy tak, że było ognisko wielkanocne, latem obchody letnie, w październiku Halloween, a zimą obchody zimowe. Każda z tych imprez miała swoją własną, małą specyfikę. Na Wielkanocnym Ognisku był wielki pokaz fajerwerków zaczynający się o 22:00, na imprezie Halloweenowej był straszny las, a latem można było przejechać się ze strażakami i strażaczkami nadmuchiwaną łodzią po Haweli (rzeka, która przepływa przez naszą wioskę).

Koncepcja była prosta: duży plac z ogniskiem na środku, 1-2 stoiska z napojami, stoisko z bratwurstami i mały parkiet z DJ-em.

Ale oprócz tych ogniowych festynów, które zwykle przyciągały nawet ludzi z miast naszego regionu, były też mniejsze imprezy. W mojej części wioski, na przykład, był festiwal uliczny. Był zawsze imprezą, która odbywała się w pierwszy weekend lipca i trwała od południa do późnej nocy. Zaproszeni byli wszyscy mieszkańcy naszej ulicy oraz ich przyjaciele i krewni. Rano rozstawiono namiot, potem ludzie odpoczywali, a od 14.00 pierwsze osoby zebierały się przy kawie i ciastku. Od godziny 16.00 odbywały się małe konkursy, takie jak rzut podkową, konkurs kręcenia hula-hop, konkurs tuczenia-szybkiego jedzenia itd. Późnym popołudniem przychodził DJ. Od tej pory można było również dostać od niego napoje. Około godziny 19 odpalano ruszt i dla każdego znalazła się bratwurst. Po kolacji ogłaszano zwycięzców konkursów i wręczono im drobne upominki.

Ale co właściwie jest takiego wyjątkowego w tych przyjęciach?

Po pierwsze, miałam to szczęście, że moi rodzice mieli wiele wspólnego z obydwoma rodzajami festiwali. Mój tata, odkąd pamiętam, był zaangażowany w działalność ochotniczej straży pożarnej i zawsze pomagał przy jednym ze stoisk z napojami, a targi uliczne były czymś, co mój tata i mama wymyślili sami, kiedy przeprowadzili się w dół ulicy i chcieli nawiązać więcej przyjaźni w sąsiedztwie. Od tamtej pory organizują je co roku.

Do tego dochodzą miłe wspomnienia. Zwłaszcza jako dziecko, kiedy można było bawić się z przyjaciółmi i nadal być podekscytowanym wycieczką tubingową, a nawet uważać upiorny las za przerażający, każdy festiwal mijał w mgnieniu oka.

I na koniec: społeczność, nawet jeśli festiwale straży pożarnej były nieco większe niż inne wydarzenia. W jakiś sposób znałeś każdą twarz i nie mogłeś przejść dwóch metrów bez przywitania się z kolejną osobą, albo po prostu przypadkiem spotkałeś kogoś ze szkoły, kogo się nie spodziewałeś. Atmosfera, bez względu na festiwal, była zawsze żywa, ciepła i ekscytująca.

Mam nadzieję, że podobało Wam się moje małe spojrzenie na życie na wsi!

Jeśli interesują Cię lokalne histori,e koniecznie sprawdź nasz wpis o Bambrach. Wystarczy kliknąć tutaj!