• Ada

Spacery po Frankfurcie nad Odrą


Frankfurt to zarówno dla Niemców, jak i Polaków, miasto na „końcu świata”. Pozornie, mało komu jest tam po drodze (poza studentami Viadriny!). W mieście nie spotkamy tłumu turystów. My tam dotarłyśmy i stwierdziłyśmy, że osoby, które je omijają, dużo tracą! Naładowana cudzym sceptycyzmem, również nie oczekiwałam zbyt wiele, ale na szczęście przeżyłam sporą niespodziankę.

Skąd pomysł odwiedzenia Frankfurtu i Słubic? Chciałyśmy przyjrzeć się życiu miast przygranicznych, w których pozornie obce języki i zwyczaje płynnie się przeplatają oraz dowiedzieć się więcej o Uniwersytecie Viadrina (o którym artykuł znajdziecie na naszym blogu).

Dawno nie miałam okazji spotkać tylu życzliwych osób w tak krótkim czasie – nie wiem, czy to kwestia szczęścia, czy jakaś magia Frankfurtu nad Odrą. Dotyczy to zarówno osób, z którymi byłyśmy wcześniej umówione (Marcin i Johanna), jak i ludzi spotkanych przypadkowo: cudownej Mai, która spędziła z nami kilka godzin, serdecznej pani przewodniczki z muzeum Kleista oraz właścicieli knajpki, w której zjadłyśmy lunch.

Chcę podzielić się z Wami miejscami, które zostały nam pokazane, zebrać je w mini przewodnik przyprawiony naszymi wspomnieniami. Być może zachęci Was on, żeby chociaż na jeden dzień wybrać się na granicę Polski i Niemiec.


Muzeum Kleista i wycieczka po mieście



Jako wielka fanka wszelakich muzeów byłam bardzo rozczarowana tym, że odwiedzamy Frankfurt w poniedziałek, kiedy muzea zazwyczaj są zamknięte, ale uśmiechnęło się do nas szczęście. Wzięłyśmy udział w cudownym spacerze śladami Kleista i historii miasta, które pierwotnie było pomyślane dla… dzieci! Na nasze szczęście, w tamten upalny dzień zabrakło chętnych dzieciaków, a Pani Przewodniczka zgodziła się zorganizować spacer dla naszej czwórki. Wspólnie szukałyśmy ukrytych wskazówek, rozwiązywałyśmy zagadki dotyczące historii miasta, miałyśmy szansę spojrzeć na miasto przez pryzmat zmian, które zaszły na przestrzeni wieków. To, co zapamiętam z tej wycieczki to przede wszystkim niesamowity entuzjazm, zaangażowanie, pasja i ciepło bijące od Pani Przewodniczki. Mimo dużego upału cieszyłyśmy się każdą chwilą tego spaceru. Odkryłyśmy miejsce, w którym znajdował się stary most łączący dwa brzegi Odry, dowiedziałyśmy się, co skłaniało XVIII-wiecznych studentów do wielokilometrowych wędrówek za miasto i interesującą historię budynku, w którym znajduje się dzisiejsze Muzeum Kleista. Niemniej, samo Muzeum to miejsce, które nie znika z mojej listy i wciąż muszę je odwiedzić!


Kościół Mariacki


Kościół, w którym odwiedzający wypatrują… antychrysta. Szukać należy go w witrażach za ołtarzem. Poruszyła mnie surowość odbudowanego kościoła, którego tkanka jest pełna blizn zostawionych przez historię i oddających trudną przeszłość tej części Europy (w szczególności II wojny światowej i epoki komunizmu – Frankfurt był miejscem intensywnej działalności Stasi). Dokoła kościoła znajdziemy kawałki bruku z wyrytymi imionami i nazwiskami osób, które wsparły zbiórkę na jego odbudowę – wypatrzymy tu nazwiska zarówno polskie jak i niemieckie.

Wyspa Ziegenwerder

Miejsce absolutnie magiczne! Półdziki park, który w 2003 roku z okazji 750 urodzin miasta został przekształcony w Ogród Europejski. Można tu posiedzieć na jednej z ławek amfiteatru, podziwiać Ogród Źródło, poobcować z naturą odkrywając rezerwat ptaków i siedlisko ponad 100 gatunków zwierząt i roślin. Znalazłyśmy tam wytchnienie w wyjątkowo upalny dzień.

Park Der Anger i Aleja Lipowa

Piękne miejsce dające wytchnienie w upalny dzień, ale nie tylko!

Tereny nad Odrą

We Frankfurcie natura jest na wyciągnięcie ręki. Rozległe zielone i dzikie nadodrzańskie tereny zachwycają. Podziwiałyśmy je z oddali, ale bardzo bym chciała przyjrzeć im się z bliska np. podczas wycieczki rowerowej.

Fisherstraße

Jedna z najstarszych i najpiękniejszych ulic Frankfurtu nad Odrą. Pierwsi osadnicy zamieszkali przy niej już w XV wieku byli to głównie rybacy i rzemieślnicy. W około stu małych, krytych strzechą domach mieszkali ubodzy ludzie, których domy zawsze były zalewane podczas przypływu. Obecnie zabudowa ulicy to głównie budynki z XVIII i XIX wieku. Przy Fischerstraße nr 6 znajduje się zjawiskowy (choć niestety opuszczony) barokowy dom wiejski, który został zbudowany w drugiej połowie XVIII wieku (https://de.m.wikipedia.org/wiki/Datei:Frankfurt_oder_fischerstrasse_6.jpg ). Spacer nią był jak podróż do przeszłości. Podobno w letnie weekendy odbywa się tu niewielki pchli targ.

Słubfurt

Inicjatywa artystyczna i miejsce, w którym odbywa się wiele różnorodnych wydarzeń. Miasto, którego nie znajdziemy na żadnej z map. Posiada flagę, hymn, parlament, a nawet własny język, będący swoistą mieszanką języków polskiego i niemieckiego. Jego nazwa to połączenie słów Słubice oraz Frankfurt. Twórcami są polscy i niemieccy artyści. Słubfurt poprzez liczne inicjatywy społeczne i integracyjne pomaga łączyć mieszkańców obu stron Odry. Jak czytamy na stronie internetowej: „W 1999 roku z połączenia Frankfurtu i Słubic powstał Słubfurt. Jest pierwszym miastem leżącym po części w Polsce i w Niemczech. Tożsamość Słubfurtczyka usytuowana jest gdzieś pomiędzy, można być Niemcem i Słubfurtczykiem, Polakiem i Słubfurtczykiem – albo np. Chińczykiem i Słubfurtczykiem. Ten, kto chce doświadczyć tę przestrzeń, musi przynajmniej w przybliżeniu ustalić, gdzie Słubfurt się zaczyna, a gdzie kończy. Słubfurtczykiem jest ten, kto się nim czuje, nie ważne gdzie on czy ona na tym świecie mieszkają”. Znajdziemy tu także bar i wspólny ogród. Niestety nasza wizyta w tym miejscu była bardzo krótka. Koniecznie należy tu wrócić!

S*Kultur - Suppen und mehr

Gdy do niej wpadłyśmy, właściciele mieli już zamykać. Mimo tego i tak nas obsłużyli, a nawet wystawili nam krzesła i stolik, abyśmy mogły wygodnie zjeść. Było pysznie i różnorodnie. Zachwyciło nas, że dania na wynos są serwowane w zwrotnych słoikach.

Atmosfera Frankfurtu była dla mnie bardzo kojąca – spokojna, nieco senna. To przytulne miasto wprost tonie w zieleni i zachwyca otaczającymi go terenami zielonymi.. Frankfurt ma duży potencjał. Mam nadzieję, że coraz więcej osób ulegnie jego urokowi i zdecyduje się związać z nim swoje życie wpływając na jego rozwój.

Miejsca, których nie odwiedziłyśmy i dla których tu wrócę: galeria sztuki, muzeum miasta, kultowe lody przy Karl-Marx-Straße, rejs łódką po Odrze, natura naokoło miasta do odkrycia na rowerze